W piątek odebrałam dużą paczkę z zamówieniem z Aros.pl
Jak zwykle gatunkowy miszmasz, tak więc jest i fantasy i powieści obyczajowe, jedna powieśc postapo.
W środku między innymi długo wyczekiwana przeze mnie Mitologia Nordycka Neila Gaimana oraz powieść syna króla horroru - Joe Hill - Strażak.
Skusiłam się również na zachwalaną powieść Zakazane życzenie. Ciekawe czy przypadnie mi do gustu, czy jednak rozczaruje, jak kilka ostatnio przeczytanych i mocno polecanych powieści...
W marcu dotrą do mnie jeszcze dwa zamówienia. Czekam, bo oba z książkami, które zamówiłam w przedsprzedaży.
Niestety, z racji tego, że jednak kocham książki papierowe (mimo iż mam czytnik e-booków), dopadł mnie problem braku miejsca na kolejny regał.
Już zaczęłam główkowanie nad różnymi rozwiązaniami, aby powiększyć powierzchnię na kolejne tomy, ale łatwo nie jest.
Liczę, że znajdę w internecie kilka pomysłów.
niedziela, 12 marca 2017
piątek, 10 marca 2017
"Trupojad i dziewczyna". Ahsan Ridha Hassan
„Trupojad i dziewczyna”powieść, którą napisał Ahsan Ridha Hassan, to historia młodej dziewczyny, która na wskutek groźnego wypadku zapada w śpiączkę.
To znaczy zapada w nią w naszym świecie, natomiast budzi się z niej w całkiem innym, gdzie nie jest uczennicą Adrianą, ale Panią Klątwą.
Pani Klątwa ma ogromne zdolności – potrafi rozwikłać każdą tajemnicę.
Tym razem zostaje wezwana, aby odkryć tajemnicę Trupojada, monstrum, które nawiedziło miasto.
W międzyczasie Pani Klątwa zajmie się tajemnicą zniknięcia Lilki oraz porwania kotów przez Myszy.
Jej przewodnikiem po świecie, którego nie pamięta, zostaje kot Chowaniec.
Nie wiedziałam czego spodziewać się po tej powieści. Nie miałam wcześniej okazji przeczytać innych książek autora.
Początek powieści szybko wprowadza czytelnika w świat wykreowany przez autora.
Świat ten pełen jest postaci z mitów, baśni, legend, starych podań i przekazywanych z pokolenia na pokolenie opowieści.
Tylko, że wszystkie postaci, które znamy choćby ze starych bajek, są trochę inne niż ich pierwowzory.
Autor zaczerpnął z legend i baśni garściami, a następnie dodał sporo od siebie.
Nie sposób nie uśmiechać się, czytając o Lilce, które idzie przez las z koszyczkiem i w czerwonym płaszczyku z kapturem. Tylko, że na jej drodze nie stanie wilk, a coś zdecydowanie bardziej mrocznego i przerażającego.
Właśnie taka jest ta powieść. Niby dobrze znane nam opowieści nabierają nowej barwy i wyrazu.
Prócz postaci Pani Klątwy, głównym bohaterem jest Czarny Kot, zwany Chowańcem.
To kwintesencja kota, z kocimi zachowaniami, kocią nonszalancją i arogancją.
Jego złośliwości i ironia w stosunku do Pani Klątwy, wprowadza do fabuły sporą dawkę poczucia humoru.
Trupojad i dziewczyna napisana jest prostym językiem. Dzięki temu czyta się ją naprawdę szybko i lekko.
Jest w tej powieści wszystko, co sprawia, że jej lektura to dobra rozrywka.
Są tajemnice do rozwiązania, są niesamowite postacie, które na swojej drodze spotyka Pani Klątwa, jest akcja, jest poczucie humoru i delikatnie nakreślony wątek miłosny.
Trupojad i dziewczyna, to nie jest literatura wysokich lotów, ale to bardzo ciekawa powieść, dobra rozrywka i nowe spojrzenie na stare postacie z legend, mitów i baśni.
Mimo tak dużej liczby postaci, w powieści nie czuć przeładowania.
Każdy z bohaterów drugoplanowych odgrywa w fabule swoją rolę, a jego obecność na kartach książki ma sens.
Przyznam się, że początek lektury nie wciągnął mnie zbyt mocno. Przez kilka chwil zastanawiałam się, czy nie odłożyć książki na półkę i sięgnąć po coś innego.
Do dalszej lektury zachęcił mnie Czarny Kot, który w pewien sposób przypominał mi Behemota z „Mistrza i Małgorzaty”.
A im dłużej czytałam, tym bardziej wciągałam się w niesamowity świat stworzony przez autora.
Książkę „Trupojad i dziewczyna” uważam za dobrą i ciekawą. Wciągnęła mnie fabuła, zaintrygowała uknuta w powieści intryga.
Podobał mi się dość mroczny klimat powieści oraz to, że autor sięgnął po wiele ciekawych postaci.
Fajne również było to, że wątek miłosny w żadnym momencie nie dominuje fabuły.
Jest tylko dodatkiem, uzupełnieniem.
Zakończenie usatysfakcjonowało mnie tylko w połowie, więc czuję pewien niedosyt. Mimo to nie żałuję zakupu .
Przeżyłam z Panią Klątwą i Chowańcem wiele niesamowitych przygód i chętnie sięgnę po kolejne powieści autora.
Na sam koniec chcę wspomnieć o okładce. Uważam, że kompletnie nie oddaje klimatu powieści, nie zachęca do zakupu, nie przyciąga wzroku.
Dobrze, że nigdy nie oceniam książek po okładkach, bo w przeciwnym razie, nie sięgnęłabym po tą powieść, a tym samym sporo bym straciła.
To znaczy zapada w nią w naszym świecie, natomiast budzi się z niej w całkiem innym, gdzie nie jest uczennicą Adrianą, ale Panią Klątwą.
Pani Klątwa ma ogromne zdolności – potrafi rozwikłać każdą tajemnicę.
Tym razem zostaje wezwana, aby odkryć tajemnicę Trupojada, monstrum, które nawiedziło miasto.
W międzyczasie Pani Klątwa zajmie się tajemnicą zniknięcia Lilki oraz porwania kotów przez Myszy.
Jej przewodnikiem po świecie, którego nie pamięta, zostaje kot Chowaniec.
Nie wiedziałam czego spodziewać się po tej powieści. Nie miałam wcześniej okazji przeczytać innych książek autora.
Początek powieści szybko wprowadza czytelnika w świat wykreowany przez autora.
Świat ten pełen jest postaci z mitów, baśni, legend, starych podań i przekazywanych z pokolenia na pokolenie opowieści.
Tylko, że wszystkie postaci, które znamy choćby ze starych bajek, są trochę inne niż ich pierwowzory.
Autor zaczerpnął z legend i baśni garściami, a następnie dodał sporo od siebie.
Nie sposób nie uśmiechać się, czytając o Lilce, które idzie przez las z koszyczkiem i w czerwonym płaszczyku z kapturem. Tylko, że na jej drodze nie stanie wilk, a coś zdecydowanie bardziej mrocznego i przerażającego.
Właśnie taka jest ta powieść. Niby dobrze znane nam opowieści nabierają nowej barwy i wyrazu.
Prócz postaci Pani Klątwy, głównym bohaterem jest Czarny Kot, zwany Chowańcem.
To kwintesencja kota, z kocimi zachowaniami, kocią nonszalancją i arogancją.
Jego złośliwości i ironia w stosunku do Pani Klątwy, wprowadza do fabuły sporą dawkę poczucia humoru.
Trupojad i dziewczyna napisana jest prostym językiem. Dzięki temu czyta się ją naprawdę szybko i lekko.
Jest w tej powieści wszystko, co sprawia, że jej lektura to dobra rozrywka.
Są tajemnice do rozwiązania, są niesamowite postacie, które na swojej drodze spotyka Pani Klątwa, jest akcja, jest poczucie humoru i delikatnie nakreślony wątek miłosny.
Trupojad i dziewczyna, to nie jest literatura wysokich lotów, ale to bardzo ciekawa powieść, dobra rozrywka i nowe spojrzenie na stare postacie z legend, mitów i baśni.
Mimo tak dużej liczby postaci, w powieści nie czuć przeładowania.
Każdy z bohaterów drugoplanowych odgrywa w fabule swoją rolę, a jego obecność na kartach książki ma sens.
Przyznam się, że początek lektury nie wciągnął mnie zbyt mocno. Przez kilka chwil zastanawiałam się, czy nie odłożyć książki na półkę i sięgnąć po coś innego.
Do dalszej lektury zachęcił mnie Czarny Kot, który w pewien sposób przypominał mi Behemota z „Mistrza i Małgorzaty”.
A im dłużej czytałam, tym bardziej wciągałam się w niesamowity świat stworzony przez autora.
Książkę „Trupojad i dziewczyna” uważam za dobrą i ciekawą. Wciągnęła mnie fabuła, zaintrygowała uknuta w powieści intryga.
Podobał mi się dość mroczny klimat powieści oraz to, że autor sięgnął po wiele ciekawych postaci.
Fajne również było to, że wątek miłosny w żadnym momencie nie dominuje fabuły.
Jest tylko dodatkiem, uzupełnieniem.
Zakończenie usatysfakcjonowało mnie tylko w połowie, więc czuję pewien niedosyt. Mimo to nie żałuję zakupu .
Przeżyłam z Panią Klątwą i Chowańcem wiele niesamowitych przygód i chętnie sięgnę po kolejne powieści autora.
Na sam koniec chcę wspomnieć o okładce. Uważam, że kompletnie nie oddaje klimatu powieści, nie zachęca do zakupu, nie przyciąga wzroku.
Dobrze, że nigdy nie oceniam książek po okładkach, bo w przeciwnym razie, nie sięgnęłabym po tą powieść, a tym samym sporo bym straciła.
niedziela, 5 marca 2017
"Diabolika" S.J. Kincaid
„Diabolika” to opowieść o wyhodowanej w laboratorium istocie, której jedynym zadaniem jest ochrona swojego właściciela. Diaboliki – bo tak się te istoty nazywają -wyglądają tak samo jak ludzie, mają taki sam organizm, ale z założenia nie mają uczuć, za to są morderczo niebezpieczne, o nadludzkich umiejętnościach.
Jedną z nich jest Nemezis, diabolika zakupiona dla Synodii, córki senatora - heretyka, który naraził się Cesarzowi.
Gdy Cesarz wezwie na swój dwór Synodię, to właśnie Nemezis zajmie jej miejsce, aby zagwarantować dziewczynie bezpieczeństwo.
Akcja powieści dzieje się w dalekiej przyszłości, gdy na ziemi i innych planetach żyją tylko Zbędnicy (czyli zwykli ludzie), a arystokracja i rodzina rządząca galaktyką żyją na stacjach kosmicznych gdzieś w kosmosie.
W tym świecie nauka jest zakazana i uznawana za bluźnierstwo, a morderstwa wśród rządzącego rodu są czymś oczywistym.
Autorka wprowadza czytelnika w swoją wizję świata dość sprawnie i szybko. Nakreśla charaktery swoich bohaterów i wyznacza kierunek fabule.
Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim na cesarskim dworze i od momentu przybycia na dwór Nemezis mocno przyspiesza.
Diabolika zostaje wrzucona w całkiem obcy dla niej świat i mimo nauk i przygotowywania, nie jest gotowa na to, co ją spotka.
Ciągłe knowania, spiski, intrygi i otaczający ją wrogowie, to będzie jej codzienność. Do tego jako diabolika, myśli tylko o tym aby zapewnić Synodii bezpieczeństwo dzięki maskaradzie, w której bierze udział. To jest jej jedyny sens jej istnienia.
Oczywiście prócz politycznych gier i ciągłych knowań, w powieści pojawia się wątek miłosny, a to dzięki następcy trony – Tyrusowi.
Chłopak, którego cała rodzina została wymordowana przez jego babkę, ma opinię szaleńca i osoby niespełna rozumu. Dlatego właśnie nie stanowi zagrożenia dla władzy cesarza i może swobodnie żyć.
To właśnie on stanie się sojusznikiem Nemezis, a następnie kimś, kogo diabolika pokocha.
„Diabolika” zaintrygowała mnie opisem i zauroczyła ciekawą okładką.
Niestety chyba na tym kończą się moje pozytywne odczucia względem tej powieści.
Pierwszy minus to fabuła. Jest bardzo przewidywalna i schematyczna. Nie trudno odgadnąć w jakim kierunku będzie rozwijać się akcja i jak się potoczy.
Autorce udało się mnie zaskoczyć tylko raz i to w dość mało ważnym wątku.
Kolejnym minusem jest sposób przedstawienia więzi, która będzie łączyła głównych bohaterów –Nemezis i Tyrusa.
Wszystko dzieje się w błyskawicznym tempie. Rodzącemu się uczuciu zabrakło jakiejkolwiek głębi. Odniosłam wrażenie, że bohaterowie zakochali się w sobie tylko dlatego, że pasowało to do wizji autorki. Niestety ich uczuć kompletnie nie było czuć w powieści. Po prostu na którejś stronie autorka doszła do wniosku, że Nemezis i Tyrus są w sobie zakochani.
Następny minus, to ciągłe powtarzanie przez autorkę, że Nemezis mogłaby zabić każdego. Narracja jest pierwszoosobowa, więc w głowie diaboliki bardzo często gości wizja mordowania kolejnych osób. Jeśli miało to podkreślić śmiertelnie niebezpieczną naturę diaboliki, to autorce nie za dobrze udał się ten zabieg. Było to irytujące, gdy raz za razem Nemezis myślała o tym, że jest zdolna zabić każdego.
Bardzo ciekawym momentem było przybycie Tyrusa i Nemezis na jedną z zamieszkanych planet.
To właśnie wtedy autorka miała szansę skierować swoją historię w kilka ciekawych stron.
Tak się niestety nie dzieje, a akcja nadal powiela schematy z innych książek.
Niestety „Diabolika” nie zachwyca, a momentami rozczarowuje. Mimo lekkiego pióra i dość sporej pomysłowości w kreowaniu świata, autorka po macoszemu traktuje ciekawe wątki, za to eksponuje te, które są aż do znudzenia eksploatowane w powieściach młodzieżowych.
Fabuła powieści miała dużą szansę, na bycie czymś nowym i świeżym. Potencjał ten jednak został zaprzepaszczony.
„Diabolika” wydaje się być pojedynczą powieścią, choć niewykluczone, że autorka dopisze kontynuację, zostawiła sobie bowiem małą, otwartą furtkę.
Jeśli tak się stanie – ja po nią nie sięgnę.
Jedną z nich jest Nemezis, diabolika zakupiona dla Synodii, córki senatora - heretyka, który naraził się Cesarzowi.
Gdy Cesarz wezwie na swój dwór Synodię, to właśnie Nemezis zajmie jej miejsce, aby zagwarantować dziewczynie bezpieczeństwo.Akcja powieści dzieje się w dalekiej przyszłości, gdy na ziemi i innych planetach żyją tylko Zbędnicy (czyli zwykli ludzie), a arystokracja i rodzina rządząca galaktyką żyją na stacjach kosmicznych gdzieś w kosmosie.
W tym świecie nauka jest zakazana i uznawana za bluźnierstwo, a morderstwa wśród rządzącego rodu są czymś oczywistym.
Autorka wprowadza czytelnika w swoją wizję świata dość sprawnie i szybko. Nakreśla charaktery swoich bohaterów i wyznacza kierunek fabule.
Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim na cesarskim dworze i od momentu przybycia na dwór Nemezis mocno przyspiesza.
Diabolika zostaje wrzucona w całkiem obcy dla niej świat i mimo nauk i przygotowywania, nie jest gotowa na to, co ją spotka.
Ciągłe knowania, spiski, intrygi i otaczający ją wrogowie, to będzie jej codzienność. Do tego jako diabolika, myśli tylko o tym aby zapewnić Synodii bezpieczeństwo dzięki maskaradzie, w której bierze udział. To jest jej jedyny sens jej istnienia.
Oczywiście prócz politycznych gier i ciągłych knowań, w powieści pojawia się wątek miłosny, a to dzięki następcy trony – Tyrusowi.
Chłopak, którego cała rodzina została wymordowana przez jego babkę, ma opinię szaleńca i osoby niespełna rozumu. Dlatego właśnie nie stanowi zagrożenia dla władzy cesarza i może swobodnie żyć.
To właśnie on stanie się sojusznikiem Nemezis, a następnie kimś, kogo diabolika pokocha.
„Diabolika” zaintrygowała mnie opisem i zauroczyła ciekawą okładką.
Niestety chyba na tym kończą się moje pozytywne odczucia względem tej powieści.
Pierwszy minus to fabuła. Jest bardzo przewidywalna i schematyczna. Nie trudno odgadnąć w jakim kierunku będzie rozwijać się akcja i jak się potoczy.
Autorce udało się mnie zaskoczyć tylko raz i to w dość mało ważnym wątku.
Kolejnym minusem jest sposób przedstawienia więzi, która będzie łączyła głównych bohaterów –Nemezis i Tyrusa.
Wszystko dzieje się w błyskawicznym tempie. Rodzącemu się uczuciu zabrakło jakiejkolwiek głębi. Odniosłam wrażenie, że bohaterowie zakochali się w sobie tylko dlatego, że pasowało to do wizji autorki. Niestety ich uczuć kompletnie nie było czuć w powieści. Po prostu na którejś stronie autorka doszła do wniosku, że Nemezis i Tyrus są w sobie zakochani.
Następny minus, to ciągłe powtarzanie przez autorkę, że Nemezis mogłaby zabić każdego. Narracja jest pierwszoosobowa, więc w głowie diaboliki bardzo często gości wizja mordowania kolejnych osób. Jeśli miało to podkreślić śmiertelnie niebezpieczną naturę diaboliki, to autorce nie za dobrze udał się ten zabieg. Było to irytujące, gdy raz za razem Nemezis myślała o tym, że jest zdolna zabić każdego.
Bardzo ciekawym momentem było przybycie Tyrusa i Nemezis na jedną z zamieszkanych planet.
To właśnie wtedy autorka miała szansę skierować swoją historię w kilka ciekawych stron.
Tak się niestety nie dzieje, a akcja nadal powiela schematy z innych książek.
Niestety „Diabolika” nie zachwyca, a momentami rozczarowuje. Mimo lekkiego pióra i dość sporej pomysłowości w kreowaniu świata, autorka po macoszemu traktuje ciekawe wątki, za to eksponuje te, które są aż do znudzenia eksploatowane w powieściach młodzieżowych.
Fabuła powieści miała dużą szansę, na bycie czymś nowym i świeżym. Potencjał ten jednak został zaprzepaszczony.
„Diabolika” wydaje się być pojedynczą powieścią, choć niewykluczone, że autorka dopisze kontynuację, zostawiła sobie bowiem małą, otwartą furtkę.
Jeśli tak się stanie – ja po nią nie sięgnę.
czwartek, 2 marca 2017
Książkowe zakupy marzec - odsłona pierwsza
Pierwsza w marcu paczka z książkami już jest!
Co prawda zamówienie złożyłam jeszcze w lutym, ale w związku z premierą książki "Trupojad i dziewczyna" która miała miejsce 28 lutego, paczka dotarła dopiero dziś.
Tym razem jednak zdecydowałam i powieść "Idź i czekaj mrozów" jest już u mnie. Zamówienie zrobiłam w Księgarnia MadBooks, do której dawno już nie zaglądałam. Powodem były wyższe niż w innych internetowych księgarniach ceny. Miło się jednak zaskoczyłam, bo ceny w MadBooks okazały się być konkurencyjne, więc na pewno częściej zawędruję na ich wirtualne półki.
Co prawda zamówienie złożyłam jeszcze w lutym, ale w związku z premierą książki "Trupojad i dziewczyna" która miała miejsce 28 lutego, paczka dotarła dopiero dziś.
Druga książka, to powieść, którą kilka razy miałam już w koszyku i jakoś za każdym razem rezygnowałam z zakupu. Sama nie wiem dlaczego...
Tym razem jednak zdecydowałam i powieść "Idź i czekaj mrozów" jest już u mnie. Zamówienie zrobiłam w Księgarnia MadBooks, do której dawno już nie zaglądałam. Powodem były wyższe niż w innych internetowych księgarniach ceny. Miło się jednak zaskoczyłam, bo ceny w MadBooks okazały się być konkurencyjne, więc na pewno częściej zawędruję na ich wirtualne półki.środa, 1 marca 2017
"Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida" Brandon Sanderson
„Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida” to nowa powieść Brandona Sandersona.
Autora znanego dzięki chociażby Archiwum Burzowego Światła.
Tym razem autor napisał… książkę dla dzieci. Piasek Raszida opowiada historię Alcatraza – chłopca, który tuła się od jednej rodziny zastępczej do kolejnej, a to za sprawą swojego wyjątkowego (jak sądzi) antytalenu – czyli ciągłego psucia niemal wszystkiego czego dotknie.
W swoje trzynaste urodziny Alcatraz otrzymuje listownie swój spadek - mały woreczek pisku. To wydarzenie zmieni życie chłopca o 180 stopni, wciągając go w niesamowite przygody.
Patrząc na tą powieść tylko w kategorii gatunku, nie można mieć wątpliwości, że Piasek Raszida, to powieść dla młodego czytelnika.
Wszystkie wydarzenia, przygody, niebezpieczeństwo, to fabuła książki, którą mogą czytać dzieci młodsze i starsze .
Nie ma tam brutalności, a klimat nie jest zbyt mroczny. W sam raz dla czytelnika mającego ciut mniej lat.
Ale prócz tego, ta powieść to również puszczone „oczko” do starszego czytelnika. To wiele fajnych smaczków, odrobina ironii, sporo poczucia humoru i niesamowity dystans do siebie głównego bohatera.
Brandon Sanderson łagodnie kpi sobie ze schematów w powieściach dla młodzieży (i nie tylko), a całości dopełnia pierwszoosobowa narracja, dzięki której możemy poznać wiele poglądów Alcatraza na temat pisarzy, własnej biografii (tak, ta książka to biografia Alcatraza napisana przez niego samego) oraz tego, co spotkało go w dniu trzynastych urodzin.
Kolejnym pozytywem jest sam pomysł na fabułę.
No bo komu, kto uwielbia czytać książki, pomysł na to, aby głównymi złymi bohaterami zrobić Bibliotekarzy może się nie spodobać?
Z jednej strony to całkowity absurd, z drugiej tak wspaniały pomysł, że nie sposób się nie uśmiechać, czytając o szeregach mrocznych, potężnych i złych Bibliotekarzy, którzy pragną władzy nad światem.
Ogromnie cenię sobie wszystko co pisze Brandon Sanderson. Uwielbiam praktycznie każdą książkę, którą napisze.
Ale powiem szczerze, że czegoś takiego jak Piasek Raszida się nie spodziewałam.
Oczarowała mnie ta powieść, lekkość pióra autora, świetnie przedstawiona akcja z punktu widzenia trzynastoletniego chłopca, niesamowite poczucie humoru i dystans do samego siebie.
Powieść czyta się bardzo szybko i zanim się człowiek obejrzy, już zbliża się do końca.
Alcatraz kontra Bibliotekarze, to na szczęście seria, a nie pojedyncza powieść. Cieszy mnie to ogromnie, bo powieści pozwala oderwać się od rzeczywistości i świetnie bawić podczas lektury.
Ta powieść, to nie książka z spektakularną magią, zawiłą i skomplikowaną fabułą czy nowymi i nieznanymi światami.
Nie ten kierunek wyznaczył sobie autor podczas jej pisania.
To lekka lektura, ale pełna subtelnej ironii, wyśmiewająca niektóre schematy i sposoby na przyciąganie uwagi czytelnika, opowiadająca ciekawą historię i co najważniejsze, ze świetną narracją.
Brandon Sanderson po raz kolejny mnie zachwycił, zaskoczył i wciągnął do świata swojej wyobraźni.
I tak – uważam, że to miejsce, gdzie jeszcze wiele pomysłów na wspaniałe powieści się pojawi, między innymi te, na kolejne książki o przygodach młodego Alcatraza Smedry.
Polecam!
Autora znanego dzięki chociażby Archiwum Burzowego Światła.
Tym razem autor napisał… książkę dla dzieci. Piasek Raszida opowiada historię Alcatraza – chłopca, który tuła się od jednej rodziny zastępczej do kolejnej, a to za sprawą swojego wyjątkowego (jak sądzi) antytalenu – czyli ciągłego psucia niemal wszystkiego czego dotknie.W swoje trzynaste urodziny Alcatraz otrzymuje listownie swój spadek - mały woreczek pisku. To wydarzenie zmieni życie chłopca o 180 stopni, wciągając go w niesamowite przygody.
Patrząc na tą powieść tylko w kategorii gatunku, nie można mieć wątpliwości, że Piasek Raszida, to powieść dla młodego czytelnika.
Wszystkie wydarzenia, przygody, niebezpieczeństwo, to fabuła książki, którą mogą czytać dzieci młodsze i starsze .
Nie ma tam brutalności, a klimat nie jest zbyt mroczny. W sam raz dla czytelnika mającego ciut mniej lat.
Ale prócz tego, ta powieść to również puszczone „oczko” do starszego czytelnika. To wiele fajnych smaczków, odrobina ironii, sporo poczucia humoru i niesamowity dystans do siebie głównego bohatera.
Brandon Sanderson łagodnie kpi sobie ze schematów w powieściach dla młodzieży (i nie tylko), a całości dopełnia pierwszoosobowa narracja, dzięki której możemy poznać wiele poglądów Alcatraza na temat pisarzy, własnej biografii (tak, ta książka to biografia Alcatraza napisana przez niego samego) oraz tego, co spotkało go w dniu trzynastych urodzin.
Kolejnym pozytywem jest sam pomysł na fabułę.
No bo komu, kto uwielbia czytać książki, pomysł na to, aby głównymi złymi bohaterami zrobić Bibliotekarzy może się nie spodobać?
Z jednej strony to całkowity absurd, z drugiej tak wspaniały pomysł, że nie sposób się nie uśmiechać, czytając o szeregach mrocznych, potężnych i złych Bibliotekarzy, którzy pragną władzy nad światem.
Ogromnie cenię sobie wszystko co pisze Brandon Sanderson. Uwielbiam praktycznie każdą książkę, którą napisze.
Ale powiem szczerze, że czegoś takiego jak Piasek Raszida się nie spodziewałam.
Oczarowała mnie ta powieść, lekkość pióra autora, świetnie przedstawiona akcja z punktu widzenia trzynastoletniego chłopca, niesamowite poczucie humoru i dystans do samego siebie.
Powieść czyta się bardzo szybko i zanim się człowiek obejrzy, już zbliża się do końca.
Alcatraz kontra Bibliotekarze, to na szczęście seria, a nie pojedyncza powieść. Cieszy mnie to ogromnie, bo powieści pozwala oderwać się od rzeczywistości i świetnie bawić podczas lektury.
Ta powieść, to nie książka z spektakularną magią, zawiłą i skomplikowaną fabułą czy nowymi i nieznanymi światami.
Nie ten kierunek wyznaczył sobie autor podczas jej pisania.
To lekka lektura, ale pełna subtelnej ironii, wyśmiewająca niektóre schematy i sposoby na przyciąganie uwagi czytelnika, opowiadająca ciekawą historię i co najważniejsze, ze świetną narracją.
Brandon Sanderson po raz kolejny mnie zachwycił, zaskoczył i wciągnął do świata swojej wyobraźni.
I tak – uważam, że to miejsce, gdzie jeszcze wiele pomysłów na wspaniałe powieści się pojawi, między innymi te, na kolejne książki o przygodach młodego Alcatraza Smedry.
Polecam!
sobota, 25 lutego 2017
"HEL 3" Jarosław Grzędowicz
HEL 3 Jarosława Grzędowicza, to długo wyczekiwana przeze mnie powieść autora.
Od czasu ostatniego tomu Pana Lodowego Ogrodu systematycznie przeglądałam internet, czekając na informacje o jego nowej książce.
Akcja HEL3 dzieje się w nie tak odległej przyszłości, bo w roku 2058. Świat, który przedstawia autor to miejsce, gdzie omnifony sterują całym życiem człowieka, gdzie prąd i woda są reglamentowane, a nakazów, zakazów i przykazów jest więcej niż dni w kalendarzu.
W tym świcie króluje MegaNet, a tzw. iwenciarze dostarczają głównych informacji i newsów ludziom.
Więzy międzyludzkie praktycznie nie istnieją, życie toczy się wirtualnie, a ci co się temu sprzeciwiają i chcą żyć po swojemu, są pacyfikowani w imię „pomocy”.
Głównym bohaterem jest Norbert – iwenciarz, polujący na dobry temat, który da mu możliwość zarobienia dużych pieniędzy i czas na wytropienie kolejnego tematu.
Norbert prócz korzystania z wszystkich możliwości i osiągnięć techniki, ma w sobie coś, co już praktycznie zanikło – potrzebę robienia czegoś ważnego.
Właśnie przez to wpakuje się w sytuację, której następstwem będzie szalona wyprawa na księżyc.
Czytając jaką wizje przyszłości zaserwował mi autor, miałam ochotę przetrzeć oczy z niedowierzania i wykrzyknąć, że to jest jakiś sen szaleńca.
Sposób ukazania Europy, układu sił i geopolityki sprawiał, że ciężko było uwierzyć, że coś takiego w ogóle mogłoby być możliwe. Europa w wizji autora, to miejsce gdzie każde państwo jest „opiekuńcze”, gdzie człowiek jest śledzony na każdym kroku, gdzie mówi się mu jak ma żyć każdego dnia. Każde odchylenie od „norm” jest niebezpieczne i budzi zainteresowanie władz.
Jednak patrząc na różne normy unijne, zakazy i nakazy, które mamy już teraz, autor zasiał we mnie ziarno niepewności, że może jednak, w przyszłości…
Co do samej fabuły, nie jest ona goniącą na łeb na szyję akcją. Autor sporo czasu poświęca na dokładne ukazanie czytelnikowi, w jakim świecie żyje Norbert i jakimi prawami/układami jest on przepełniony.
Akcja mimo, że niespieszna, jest bardzo wciągająca. Wszystko co spotyka Norberta sprawia, że bohater ma coraz większą świadomość tego, że jego życie jest zagrożone, że w każdej chwili może zostać namierzony, złapany i nikt się tym nie zainteresuje.
Autor buduje klimat niepokoju, lęku, paranoi. Chwilami akcja mocno przyspiesza, aby zaraz potem znów zwolnić i znów przyspieszyć. Jest nierówna, ale to potęguje klimat, który autor sprawnie buduje.
W powieści nie ma niczego pozytywnego. Ludzkość nic się nie zmienia, nadal łaknie władzy, potęgi, nie liczy się z nikim i niczym. Politycy, oligarchowie, ludzie mający ogromne majątki, a dzięki temu władzę, żyją pełnią życia. Jednocześnie cała reszta społeczeństwa jest otumaniona wirtualnym życiem, przekonana, że wszystkie te nakazy, zakazy itd. są dla ich dobra.
W pewnym momencie, pod koniec powieści, byłam przekonana, że to dopiero pierwszy tom serii. Jednak zakończenie – mocne i z przytupem – sugeruje, że jednak nie, że to już koniec.
Choć autor nie odmówił sobie zostawienia małej furtki, dzięki której będzie mógł powrócić do Norberta i kontynuować opowieść o jego przygodach.
HEL 3, to twarde SF, bez idealizowania i optymistycznej wizji przyszłości. Wszystkie rozpoczęte wątki łączą się ze sobą, choć ja uważam, że w powieści jest kilka smaczków, które mogą być informacją, że to jednak nie pojedyncza powieść, ale dopiero pierwszy tom.
Na to właśnie liczę, bo nie mogę uwierzyć, w takie zakończenie.
Jarosław Grzędowicz ma lekkie pióro, w plastyczny sposób ukazuje swoją wizję przyszłości. Jego bohaterowie, to postacie, które mimo wszelkich osiągnięć techniki, tęsknią skrycie za starym światem z początku dwudziestego wieku, gdzie to co ludzie robili miało sens, gdzie istniały przyjaźnie, a ludzie potrafili ze sobą rozmawiać w realnym życiu.
Prócz Norberta są jeszcze bohaterowie drugoplanowi, których można od razu polubić, choć nie odgrywają oni tak ważnej roli w powieści.
Główne skrzypce gra niezmiennie Norbert i to w jaki sposób odkrywa „szaleństwo” świata, w którym przyszło mu żyć. Wystarczyło mu kilka dni bez omnifona, aby patrzeć na wszystko dookoła własnymi oczami.
HEL 3 skłania do refleksji, do zastanowienia się nad tym, jak bardzo smartfony, portale społecznościowe i wirtualny świat odsuwają od siebie ludzi. Roztacza mocno pesymistyczną wizję tego, do czego może to doprowadzić w przyszłości.
Na mnie ta powieść zrobiła duże wrażenie. Jest dopracowana w każdym szczególe, z dbałością o detale. I nawet kilka „dłużyzn” mnie nie nudziło.
Polecam fanom autora oraz tym, którzy lubują się w dobrze napisanym SF.
Od czasu ostatniego tomu Pana Lodowego Ogrodu systematycznie przeglądałam internet, czekając na informacje o jego nowej książce.
Akcja HEL3 dzieje się w nie tak odległej przyszłości, bo w roku 2058. Świat, który przedstawia autor to miejsce, gdzie omnifony sterują całym życiem człowieka, gdzie prąd i woda są reglamentowane, a nakazów, zakazów i przykazów jest więcej niż dni w kalendarzu.
W tym świcie króluje MegaNet, a tzw. iwenciarze dostarczają głównych informacji i newsów ludziom.
Więzy międzyludzkie praktycznie nie istnieją, życie toczy się wirtualnie, a ci co się temu sprzeciwiają i chcą żyć po swojemu, są pacyfikowani w imię „pomocy”.
Głównym bohaterem jest Norbert – iwenciarz, polujący na dobry temat, który da mu możliwość zarobienia dużych pieniędzy i czas na wytropienie kolejnego tematu.
Norbert prócz korzystania z wszystkich możliwości i osiągnięć techniki, ma w sobie coś, co już praktycznie zanikło – potrzebę robienia czegoś ważnego.
Właśnie przez to wpakuje się w sytuację, której następstwem będzie szalona wyprawa na księżyc.
Czytając jaką wizje przyszłości zaserwował mi autor, miałam ochotę przetrzeć oczy z niedowierzania i wykrzyknąć, że to jest jakiś sen szaleńca.
Sposób ukazania Europy, układu sił i geopolityki sprawiał, że ciężko było uwierzyć, że coś takiego w ogóle mogłoby być możliwe. Europa w wizji autora, to miejsce gdzie każde państwo jest „opiekuńcze”, gdzie człowiek jest śledzony na każdym kroku, gdzie mówi się mu jak ma żyć każdego dnia. Każde odchylenie od „norm” jest niebezpieczne i budzi zainteresowanie władz.
Jednak patrząc na różne normy unijne, zakazy i nakazy, które mamy już teraz, autor zasiał we mnie ziarno niepewności, że może jednak, w przyszłości…
Co do samej fabuły, nie jest ona goniącą na łeb na szyję akcją. Autor sporo czasu poświęca na dokładne ukazanie czytelnikowi, w jakim świecie żyje Norbert i jakimi prawami/układami jest on przepełniony.
Akcja mimo, że niespieszna, jest bardzo wciągająca. Wszystko co spotyka Norberta sprawia, że bohater ma coraz większą świadomość tego, że jego życie jest zagrożone, że w każdej chwili może zostać namierzony, złapany i nikt się tym nie zainteresuje.
Autor buduje klimat niepokoju, lęku, paranoi. Chwilami akcja mocno przyspiesza, aby zaraz potem znów zwolnić i znów przyspieszyć. Jest nierówna, ale to potęguje klimat, który autor sprawnie buduje.
W powieści nie ma niczego pozytywnego. Ludzkość nic się nie zmienia, nadal łaknie władzy, potęgi, nie liczy się z nikim i niczym. Politycy, oligarchowie, ludzie mający ogromne majątki, a dzięki temu władzę, żyją pełnią życia. Jednocześnie cała reszta społeczeństwa jest otumaniona wirtualnym życiem, przekonana, że wszystkie te nakazy, zakazy itd. są dla ich dobra.
W pewnym momencie, pod koniec powieści, byłam przekonana, że to dopiero pierwszy tom serii. Jednak zakończenie – mocne i z przytupem – sugeruje, że jednak nie, że to już koniec.
Choć autor nie odmówił sobie zostawienia małej furtki, dzięki której będzie mógł powrócić do Norberta i kontynuować opowieść o jego przygodach.
HEL 3, to twarde SF, bez idealizowania i optymistycznej wizji przyszłości. Wszystkie rozpoczęte wątki łączą się ze sobą, choć ja uważam, że w powieści jest kilka smaczków, które mogą być informacją, że to jednak nie pojedyncza powieść, ale dopiero pierwszy tom.
Na to właśnie liczę, bo nie mogę uwierzyć, w takie zakończenie.
Jarosław Grzędowicz ma lekkie pióro, w plastyczny sposób ukazuje swoją wizję przyszłości. Jego bohaterowie, to postacie, które mimo wszelkich osiągnięć techniki, tęsknią skrycie za starym światem z początku dwudziestego wieku, gdzie to co ludzie robili miało sens, gdzie istniały przyjaźnie, a ludzie potrafili ze sobą rozmawiać w realnym życiu.
Prócz Norberta są jeszcze bohaterowie drugoplanowi, których można od razu polubić, choć nie odgrywają oni tak ważnej roli w powieści.
Główne skrzypce gra niezmiennie Norbert i to w jaki sposób odkrywa „szaleństwo” świata, w którym przyszło mu żyć. Wystarczyło mu kilka dni bez omnifona, aby patrzeć na wszystko dookoła własnymi oczami.
HEL 3 skłania do refleksji, do zastanowienia się nad tym, jak bardzo smartfony, portale społecznościowe i wirtualny świat odsuwają od siebie ludzi. Roztacza mocno pesymistyczną wizję tego, do czego może to doprowadzić w przyszłości.
Na mnie ta powieść zrobiła duże wrażenie. Jest dopracowana w każdym szczególe, z dbałością o detale. I nawet kilka „dłużyzn” mnie nie nudziło.
Polecam fanom autora oraz tym, którzy lubują się w dobrze napisanym SF.
wtorek, 21 lutego 2017
Książkowe zakupy luty - czwarta odsłona
Ostatnia w tym miesiącu paczka z książkami. A w zasadzie dwie, bo z dwóch różnych księgarni internetowych.
Pierwsza przyszła z Nieprzeczytane.pl i zawierała niecierpliwie wyczekiwaną powieść Brandona Sandersona "Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida"
W założeniu to powieść dla młodszego czytelnika, ale ja jako wielka miłośniczka tego pisarza, czytam wszystko co przeleje na papier.
Zresztą zerknijcie sami na notkę o autorze na okładce - no jak go nie kochać?
Pierwsza przyszła z Nieprzeczytane.pl i zawierała niecierpliwie wyczekiwaną powieść Brandona Sandersona "Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida"
W założeniu to powieść dla młodszego czytelnika, ale ja jako wielka miłośniczka tego pisarza, czytam wszystko co przeleje na papier.
Zresztą zerknijcie sami na notkę o autorze na okładce - no jak go nie kochać?
Druga paczka nadeszła ze sklepu Merlin.pl
Bardzo długo nic nie zamawiałam w tym sklepie. Ceny nie były konkurencyjne, niewiele form wysyłki do wyboru. Odkąd Merlin na nowego właściciela, czytałam wiele pozytywnych opinii o nim i postanowiłam sama sprawdzić czy zasłużenie. Okazuje się, że tak.
Z Merlina przyszła mocno polecana "Diabolika"
niedziela, 19 lutego 2017
Książkowe zakupy luty - trzecia odsłona
Tym razem paczka nadeszła z księgarni internetowej Gandalf.
Długo wyczekiwana, kolejna powieść Jarosława Grzędowicza, jednego z moich ulubionych polskich pisarzy.
Druga książka, to piąta część losów rodziny Poldark - Czarny księżyc.
Piękna i surowa Kornwalia i splatane losy członków rodziny Poldarków. Cieszę się, że kolejne tomy ukazują się w przyzwoitym tempie i czytelnik ma jeszcze w pamięci co działo się w poprzednim tomie.
Długo wyczekiwana, kolejna powieść Jarosława Grzędowicza, jednego z moich ulubionych polskich pisarzy.
Druga książka, to piąta część losów rodziny Poldark - Czarny księżyc.
Piękna i surowa Kornwalia i splatane losy członków rodziny Poldarków. Cieszę się, że kolejne tomy ukazują się w przyzwoitym tempie i czytelnik ma jeszcze w pamięci co działo się w poprzednim tomie.
wtorek, 14 lutego 2017
Książkowe zakupy luty - paczka druga (i trzecia)
Luty to miesiąc taki nijaki. Wciąż zima, ale z wizją rychłej wiosny. Wiosny, na którą czekam z utęsknieniem.
Dlatego, aby przegonić zimową depresję, zaszalałam z książkowymi zakupami.
Początkiem miesiąca odebrałam paczkę z dwiema książkami, dziś dwie paczki z... dziesięcioma!
W paczkach mieszanka fantasy, antyutopii, literatury obyczajowej i kobiecej.
Oto co było w paczce z Aros.pl
Dlatego, aby przegonić zimową depresję, zaszalałam z książkowymi zakupami.
Początkiem miesiąca odebrałam paczkę z dwiema książkami, dziś dwie paczki z... dziesięcioma!
W paczkach mieszanka fantasy, antyutopii, literatury obyczajowej i kobiecej.
Oto co było w paczce z Aros.pl
W drugiej (skromnej) przesyłce jedna książka, kupiona na facebookowym bazarku dla potrzebujących pomocy zwierzaków.
Tam pierwszy trylogii. Jeśli mi się spodoba - dokupię pozostałe dwa tomy.
Ostatnio staram się narzucić sobie limit kupowanych w miesiącu książek. I systematycznie go przekraczam.
Nie potrafię oprzeć się chęci kupienia kolejnej książki, a już nowości pisane przez ulubionych pisarzy muszę kupić już, teraz, od razu, natychmiast!
Nie wiem czy to już choroba, czy jeszcze tylko pasja.
W każdym razie miejsce na piątym regale właśnie się kończy, przestrzeni na regał szósty za bardzo już nie mam.
A w lutym czekam jeszcze na cztery zamówione już książki.
Co gorsze (choć dla mnie jednak lepsze) w marcu ma się ukazać kilka książek, na które czekam.
Już mam nową listę, oczywiście z limitem sztuk.
I cóż...już teraz wiem, że to postanowienie złamię bez poczucia winy.
wtorek, 7 lutego 2017
"Evna" finalny tom serii Krucze Pierścienie. Siri Pettersen.
„EVNA” to trzeci tom opowieści o Hirce, Rime, Aetlingach i Umpiri.
To spektakularne zakończenie opowieści o walce o władzę, poznawaniu siebie i swoich korzeni, manipulacji i arogancji.
A to wszystko w pięknym klimacie fantasy, okraszone elementami nordyckich mitów.
Akcja powieści dzieje się dwutorowo – Hirka znajduje się w krainie zamieszkanej przez Umpiri, gdzie odkrywa wiele rodzinnych tajemnic i rozpoczyna walkę o uwolnienie Evny.
Równocześnie w Ym Rime walczy z kontrolą, jaką za pomocą dzioba ma nad nim Graal, z widmem rychłej wojny ze Umpiri oraz ze zdradą w Radzie.
W pewnym momencie te dwa światy się spotkają, a efekt tego będzie zaskakujący.
Siri Pettersen trzecim tomem swojej serii udowadnia, że ma niebywałą wyobraźnię i talent.
Pióro autorka ma lekkie, styl dobry.
Mimo pewnej schematyczności w pierwszym tomie, czym dalej, tym lepiej kształtuje swoją historię.
Wiele razy zaskakuje rozwojem akcji i nijak nie można się domyślić zakończenia.
Te kilka scenariuszy jakie wydawały mi się prawdopodobne, nie sprawdziły się.
Co ważne, zakończenie jest otwarte. Autorka może wrócić do stworzonego przez siebie świata i bohaterów, choć można uznać również, że to koniec tej pasjonującej opowieści.
Chylę czoło przed pisarką za to, jak dobrze nakreśliła krainy Ym oraz świat Umpiri – Dreysil. Potrafiła w przekonujący i barwny sposób przedstawić panujące w tych światach obyczaje i prawa nimi rządzące.
Co ważne, pomimo oczywistych różnic i wrogości, ukazała, że w rzeczywistości więcej Aetlingów i Umpiri łączy niż dzieli.
Że inność wcale nie musi być zła. A to co otrzymamy, zależy od tego co chcemy ofiarować.
Pomysł na serię i jego realizacja są tu na bardzo wysokim poziomie.
Tak samo jak bohaterowie. W sposobie ich kreślenia nie ma sztampowości, schematów i psucia postaci.
Wszystko w tej powieści łączy się w spójna i logiczną całość. Autorka tak kieruje akcją, że ciężko się od książki oderwać, bo nie wiadomo kompletnie, co wydarzy się za chwilę.
Evna, podobnie jak jej poprzedniczki, łączy w sobie pewną dojrzałość z młodzieńczą brawurą .
Trudne i przemyślane decyzje z tymi podejmowanymi pod wpływem chwili.
To czego na pewno NIE MA w tej powieści, to infantylne zachowania głównych bohaterów, bezsensowne i niezrozumiałe decyzje, zbyt wyeksponowany wątek miłosny czy biegania w kółko z okrzykiem „co ja mam teraz zrobić”.
Główni bohaterowie, pomimo swojego młodego wieku, znają ciężar odpowiedzialności za swoje czyny i potrafią myśleć.
A to w literaturze skierowanej do starszej młodzieży, nie jest aż tak powszechnym zjawiskiem.
Liczę na to, że Siri Pettersen nie porzuci stworzonego przez siebie świata (a w sumie kilku światów), że wróci do krain Ym, Dreysil, a dodatkowo zabierze czytelnika w całkiem nowe miejsca, zapozna z całkiem nowymi bohaterami.
Cała trylogia zajmuje miejsce na półce ulubionych książek.
To kawał dobrego fantasy, z ciekawie poprowadzonym wątkiem magicznym, dobrze nakreślonymi bohaterami i wartką akcją i wciągającą fabułą.
Oraz zakończeniem, które zaskakuje.
Polecam tą serię fanom fantasy, na pewno się nie zawiedziecie.
To spektakularne zakończenie opowieści o walce o władzę, poznawaniu siebie i swoich korzeni, manipulacji i arogancji.A to wszystko w pięknym klimacie fantasy, okraszone elementami nordyckich mitów.
Akcja powieści dzieje się dwutorowo – Hirka znajduje się w krainie zamieszkanej przez Umpiri, gdzie odkrywa wiele rodzinnych tajemnic i rozpoczyna walkę o uwolnienie Evny.
Równocześnie w Ym Rime walczy z kontrolą, jaką za pomocą dzioba ma nad nim Graal, z widmem rychłej wojny ze Umpiri oraz ze zdradą w Radzie.
W pewnym momencie te dwa światy się spotkają, a efekt tego będzie zaskakujący.
Siri Pettersen trzecim tomem swojej serii udowadnia, że ma niebywałą wyobraźnię i talent.
Pióro autorka ma lekkie, styl dobry.
Mimo pewnej schematyczności w pierwszym tomie, czym dalej, tym lepiej kształtuje swoją historię.
Wiele razy zaskakuje rozwojem akcji i nijak nie można się domyślić zakończenia.
Te kilka scenariuszy jakie wydawały mi się prawdopodobne, nie sprawdziły się.
Co ważne, zakończenie jest otwarte. Autorka może wrócić do stworzonego przez siebie świata i bohaterów, choć można uznać również, że to koniec tej pasjonującej opowieści.
Chylę czoło przed pisarką za to, jak dobrze nakreśliła krainy Ym oraz świat Umpiri – Dreysil. Potrafiła w przekonujący i barwny sposób przedstawić panujące w tych światach obyczaje i prawa nimi rządzące.
Co ważne, pomimo oczywistych różnic i wrogości, ukazała, że w rzeczywistości więcej Aetlingów i Umpiri łączy niż dzieli.
Że inność wcale nie musi być zła. A to co otrzymamy, zależy od tego co chcemy ofiarować.
Pomysł na serię i jego realizacja są tu na bardzo wysokim poziomie.
Tak samo jak bohaterowie. W sposobie ich kreślenia nie ma sztampowości, schematów i psucia postaci.
Wszystko w tej powieści łączy się w spójna i logiczną całość. Autorka tak kieruje akcją, że ciężko się od książki oderwać, bo nie wiadomo kompletnie, co wydarzy się za chwilę.
Evna, podobnie jak jej poprzedniczki, łączy w sobie pewną dojrzałość z młodzieńczą brawurą .
Trudne i przemyślane decyzje z tymi podejmowanymi pod wpływem chwili.
To czego na pewno NIE MA w tej powieści, to infantylne zachowania głównych bohaterów, bezsensowne i niezrozumiałe decyzje, zbyt wyeksponowany wątek miłosny czy biegania w kółko z okrzykiem „co ja mam teraz zrobić”.
Główni bohaterowie, pomimo swojego młodego wieku, znają ciężar odpowiedzialności za swoje czyny i potrafią myśleć.
A to w literaturze skierowanej do starszej młodzieży, nie jest aż tak powszechnym zjawiskiem.
Liczę na to, że Siri Pettersen nie porzuci stworzonego przez siebie świata (a w sumie kilku światów), że wróci do krain Ym, Dreysil, a dodatkowo zabierze czytelnika w całkiem nowe miejsca, zapozna z całkiem nowymi bohaterami.
Cała trylogia zajmuje miejsce na półce ulubionych książek.
To kawał dobrego fantasy, z ciekawie poprowadzonym wątkiem magicznym, dobrze nakreślonymi bohaterami i wartką akcją i wciągającą fabułą.
Oraz zakończeniem, które zaskakuje.
Polecam tą serię fanom fantasy, na pewno się nie zawiedziecie.
piątek, 3 lutego 2017
„Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” Powieść K. Bromberg z serii Driven.
„Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” to kolejna powieść K. Bromberg z serii Driven.
W tym tomie poznajemy losy Quinlan, siostry Coltona, która wda się w namiętny romans z młodym wokalistą rockowym Hawkinem.
To co miało być tylko miłym spędzeniem czasu, a dla Hawkina głupim zakładem, okaże się dla obojga czymś więcej. Ale zanim dojdzie do finału, wiele niespodziewanych przeciwności losu spotka głównych bohaterów.
Sweet Ache, to zdecydowanie romans i nic tego nie zmieni. Ale autorka wprowadza kilka wątków, które nadają powieści trochę głębi.
Hawkin zmaga się z traumatyczną przeszłością, wspomnieniami gdy jako dziesięcioletni chłopiec był świadkiem samobójstwa ojca.
Wyrzuty sumienia, bolesne i raniące obietnice, które wymógł na Hawkinie ojciec tuż przed tym jak pociągnął za spust, będą rzutować na całe jego dorosłe życie.
Natomiast Quinlan będzie musiała zmierzyć się z zawiedzionym zaufaniem, złamanym sercem i próbą gwałtu.
Mimo lekkości powieści, są to trudne i poważne tematy. A autorka umiejętnie wplotła je w fabułę.
Tak jak w innych swoich powieściach, autorka stawia na jakość, a nie na ilość, więc nie zasypuje czytelnika ciągłymi scenami seksu.
Tym samym K. Bromberg udawania, że literatura erotyczna nie musi być kiepska, że można swoją historię przedstawić w ciekawy i dobrze napisany sposób.
Opisy erotyczne nie przekraczają granicy dobrego smaku, wszystkie tzw. sceny łóżkowe opisane są z wyczuciem.
I mimo, że historia Quinlan i Hawkina jest – odpowiednio do ich wieku, w końcu mają nie więcej niż dwadzieścia kilka lat – lekka, to czyta się ją dobrze i przyjemnie.
Autorka ma dobry styl i lekkie pióro, co w tego typu powieściach jest niestety wyjątkowe.
Jej kolejna książka niepozbawiona jest również humoru.
K. Bromberg ciekawie opisuje również świat show-biznesu i realia jakie w nim panują. Niczego nie idealizuje, a z członków rockowej kapeli nie robi grzecznych chłopców, tylko młodych mężczyzn, którzy korzystają ze sławy, bogactwa i powszechnego uwielbienia płci pięknej.
Jednocześnie nie zmusza swoich bohaterów do bycia dojrzałym ponad swój wiek, nie przesładza swojej historii.
Pomimo, że uważam, że Sweet Ache, to najsłabsza powieść autorki, nie oznacza to, że jest to książka zła.
To dobrze napisany romans, który ma z wyczuciem prowadzony wątek erotyczny.
Do tego dochodzą fajni bohaterowie drugoplanowi, lekkość, która towarzyszy pierwszym prawdziwym uczuciom oraz duża porcja wrażliwości w opowiadaniu historii miłości Quinlan i Hawkina.
Książkę czyta się szybko i lekko. To dobra lektura na odstresowanie się i przyjemne spędzenie wieczoru.
Pojawianie się w powieści Coltona i Rylee dodaje całości dodatkowego uroku, bo miło znów spotkać fajnych bohaterów.
Książkę polecam fankom gatunku i poprzednich powieści K.Bromberg.
Wśród ogromnej ilości powieści erotycznych na rynku wydawniczym, te pisane przez K. Brombergo wyróżniają się zdecydowanie pozytywnie.
Za możliwość przeczytania „Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” oraz innych powieści z serii Driven K.Bromberg dziękuję Wydawnictwu HELION.
*zdjęcie pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl
W tym tomie poznajemy losy Quinlan, siostry Coltona, która wda się w namiętny romans z młodym wokalistą rockowym Hawkinem.
To co miało być tylko miłym spędzeniem czasu, a dla Hawkina głupim zakładem, okaże się dla obojga czymś więcej. Ale zanim dojdzie do finału, wiele niespodziewanych przeciwności losu spotka głównych bohaterów.
Sweet Ache, to zdecydowanie romans i nic tego nie zmieni. Ale autorka wprowadza kilka wątków, które nadają powieści trochę głębi.
Hawkin zmaga się z traumatyczną przeszłością, wspomnieniami gdy jako dziesięcioletni chłopiec był świadkiem samobójstwa ojca.
Wyrzuty sumienia, bolesne i raniące obietnice, które wymógł na Hawkinie ojciec tuż przed tym jak pociągnął za spust, będą rzutować na całe jego dorosłe życie.
Natomiast Quinlan będzie musiała zmierzyć się z zawiedzionym zaufaniem, złamanym sercem i próbą gwałtu.
Mimo lekkości powieści, są to trudne i poważne tematy. A autorka umiejętnie wplotła je w fabułę.
Tak jak w innych swoich powieściach, autorka stawia na jakość, a nie na ilość, więc nie zasypuje czytelnika ciągłymi scenami seksu.
Tym samym K. Bromberg udawania, że literatura erotyczna nie musi być kiepska, że można swoją historię przedstawić w ciekawy i dobrze napisany sposób.
Opisy erotyczne nie przekraczają granicy dobrego smaku, wszystkie tzw. sceny łóżkowe opisane są z wyczuciem.
I mimo, że historia Quinlan i Hawkina jest – odpowiednio do ich wieku, w końcu mają nie więcej niż dwadzieścia kilka lat – lekka, to czyta się ją dobrze i przyjemnie.
Autorka ma dobry styl i lekkie pióro, co w tego typu powieściach jest niestety wyjątkowe.
Jej kolejna książka niepozbawiona jest również humoru.
K. Bromberg ciekawie opisuje również świat show-biznesu i realia jakie w nim panują. Niczego nie idealizuje, a z członków rockowej kapeli nie robi grzecznych chłopców, tylko młodych mężczyzn, którzy korzystają ze sławy, bogactwa i powszechnego uwielbienia płci pięknej.
Jednocześnie nie zmusza swoich bohaterów do bycia dojrzałym ponad swój wiek, nie przesładza swojej historii.
Pomimo, że uważam, że Sweet Ache, to najsłabsza powieść autorki, nie oznacza to, że jest to książka zła.
To dobrze napisany romans, który ma z wyczuciem prowadzony wątek erotyczny.
Do tego dochodzą fajni bohaterowie drugoplanowi, lekkość, która towarzyszy pierwszym prawdziwym uczuciom oraz duża porcja wrażliwości w opowiadaniu historii miłości Quinlan i Hawkina.
Książkę czyta się szybko i lekko. To dobra lektura na odstresowanie się i przyjemne spędzenie wieczoru.
Pojawianie się w powieści Coltona i Rylee dodaje całości dodatkowego uroku, bo miło znów spotkać fajnych bohaterów.
Książkę polecam fankom gatunku i poprzednich powieści K.Bromberg.
Wśród ogromnej ilości powieści erotycznych na rynku wydawniczym, te pisane przez K. Brombergo wyróżniają się zdecydowanie pozytywnie.
Za możliwość przeczytania „Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” oraz innych powieści z serii Driven K.Bromberg dziękuję Wydawnictwu HELION.
*zdjęcie pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl
czwartek, 2 lutego 2017
Książkowe zakupy luty
Wczoraj odebrana paczka, a w niej tylko dwie książki.
Luty obfituje w wiele ciekawych premier, ale większość odbędzie się dopiero w połowie miesiąca.
Wyjątkiem jest EVNA - czyli trzeci tom Kruczych Pierścieni. Książka pojawiła się w księgarniach już 31 stycznia.
Drugą książką w tej paczce jest powieść obyczajowa, której akcja toczy się w 1936 roku, czyli przededniu II WŚ.
Opis na okładce zachęca, więc już niedługo zabiorę się za lekturę.
Luty obfituje w wiele ciekawych premier, ale większość odbędzie się dopiero w połowie miesiąca.
Wyjątkiem jest EVNA - czyli trzeci tom Kruczych Pierścieni. Książka pojawiła się w księgarniach już 31 stycznia.
Drugą książką w tej paczce jest powieść obyczajowa, której akcja toczy się w 1936 roku, czyli przededniu II WŚ.
Opis na okładce zachęca, więc już niedługo zabiorę się za lekturę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












