
października.
Jest to kontynuacja Laristy, pierwszej powieści autorki, nie tak dawno temu wydanej ponownie.
Akcja powieści jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z Laristy, ale w tym tomie skupia się na Zuźce, przyjaciółce Lary i jej związku z Patrykiem – Guardianinem.
Wszystko wydaje się być ok do czasu feralnego koncertu, gdy Patryk wbrew zasadom ratuje Zuzce życie, przez co skazuje się na zesłanie do Guerry.
Zrozpaczona dziewczyna postanawia go stamtąd wyciągną i wyrusza w podróż, która zmieni wszystko…
Gdy zaczynam czytać Guerrę, spodziewałam się lekkiej historii o miłości, która spotyka na swojej drodze wiele przeszkód do pokonania.
I wiecie co?
Dawno nie dałam się tak pozytywnie zaskoczyć, jak podczas czytania Guerry.
Akcja powieści jest bardzo wartka od samego początku. W tej objętościowo niepozornej książce jest skompresowane wiele niesamowitych wydarzeń i sporo fascynujących postaci.
Oczywiście na pierwszy ogień idzie główna bohaterka. Poznajemy lepiej Zuzę i mamy możliwość zajrzeć do jej głowy i serca, poznać myśli, uczucia, lęki, obawy i nadzieje.
Ta harda i chwilami buńczuczna dziewczyna, która w pierwszej chwili potrafiła mnie zirytować swoim zachowaniem, przechodzi stopniową przemianę, która ujęła mnie za serce i sprawiła, że pokochałam tą charakterną dziewuchę.
Autorce udało się jej nie przerysować, nie zostawić czytelnikowi wkurzającej bohaterki, ale ukazać co sprawiło, że Zuza miała taki a nie inny charakter, jej dobre strony i wrażliwe serce.
Kibicowałam jej, miałam nadzieję, że wszystko jej się uda i powiedzie. Chwilami byłam pełna lęku, gdy nad nią i resztą bohaterów zbierały się czarne chmury i groziło im kolejne niebezpieczeństwo.
Sam pobyt w tej przerażającej krainie, gdzieś pomiędzy piekłem i niebem, to była dla mnie jak obleczona w obrazy Beksińskiego wizja miejsca pełnego rozpaczy, z którego nie ma już powrotu.
Byłam zachwycona i jednocześnie przerażona Guerrą. Ogromna w tym zasługa autorki, która bardzo plastycznie opisała to miejsce i potrafiła przemówić do mojej wyobraźni.
W Guerze Zuza będzie miała okazję poznać innych jej „mieszkańców”. Niektórzy nie odgrywają większej roli, ale pojawią się bohaterowie wyjątkowo ważni i dla fabuły i dla samej Zuzy.

Kolejnym ogromnym plusem Guerry, to emocje. Ta powieść jest nimi przepełniona. I wbrew obecnej modzie, nie dlatego, że dokonuje emocjonalnych szantaży na psychice czytelnika, ale autentycznie porusza w sposób naturalny opowiadaną historią, tym co sobą reprezentują bohaterowie, ich wnętrzem i tym co przeżywają, targającymi nimi uczuciami, o których autorka potrafi pisać z wyczuciem i ogromną pasją.
Nie wiem jak to dobrze ubrać w słowa, ale to książka nie wali czytelnika między oczy wszystkimi traumami tego świata, za to porusza wspaniałą historią i tym z czym przyszło się zmierzyć bohaterom.
Uważam, że to nie lada sztuka tak napisać powieść, aby emocje potrafiły zawładnąć czytelnikiem nie dlatego, że na bohaterów spadają wszystkie nieszczęścia tego świata, a za sprawą nich samych i tego co buzuje wewnątrz nich.
Melissie Darwood ta sztuka się w Guerze zdecydowanie udała i przyznaję, że zostałam tym bardzo pozytywnie zaskoczona.
Guerra jest bardziej dojrzałą powieścią niż Larista, ale i bohaterowie są też trochę starsi i bardziej doświadczeni.
Widać również jak bardzo rozwinął się warsztat autorki i jak wyrobił jej styl pisania.
Guerrę czyta się naprawdę dobrze, język jakim jest napisana jest przyjemny i obrazowy.
A zakończenie powieście jest dla mnie absolutnie cudowne, totalnie zaskakujące i lepszego nie mogłabym sobie wymarzyć.
Należą się autorce ukłony za to, jak zakończyła tą powieść. Mam swoje pewne skojarzenia, ale aby nie psuć nikomu lektury, napiszę o nich do autorki osobiście, bo komuś muszę o tym powiedzieć.
Wiem, że się rozpisałam, ale „Guerra” zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Spodziewałam się lekkiej historii o miłości, a dostałam o wiele więcej. Melissa Darwood ma wyjątkowe spojrzenie na świat i wiele celnych obserwacji, z którymi ja sama się zgadzam, a przemycone do tej powieści skradły moje serce.
Ta książka jest naprawdę dobra i szczerze polecam ją każdemu, niezależnie od wieku. Odnajdziecie tu dużo emocji, uczuć i wyjątkowych bohaterów. Poznacie smak rozpaczy, ale i nadziei. Zostaniecie przez autorkę zaskoczeni i nie jeden raz zmuszeni do refleksji na temat życia, miłości i poświęcenia.
Czekam niecierpliwie na kolejny tom tej serii. Jestem pewna, że skradnie moje serce tak samo jak Guerra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz