Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl zaprzysiężeni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl zaprzysiężeni. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2020

"Iskra" Alicja Wlazło

„Iskra” to drugi tom cyklu Zaprzysiężeni autorstwa Alicji Wlazło. Historia Laureen, która odkrywa
kim naprawdę jest i próbuje uratować swoją rodzinę oraz Sigarra, z którym łączą ją skomplikowane relacje.
Nie da się za wiele napisać o fabule, żeby nie zdradzić czytelnikom wydarzeń z pierwszego tomu.
Dość będzie jak dodam, że w tym tomie będzie naprawdę wiele się działo, a intrygi wśród Zaprzysiężonych będą zataczać coraz szersze kręgi i doprowadzą naszych bohaterów  do wydarzeń, które zaważą na całym ich życiu.

Długo przyszło mi czekać na premierę (papierową, bo audiobook był wcześniej)  kontynuacji Mroku. Byłam ciekawa w jakim kierunku rozwinie się akcja i co wydarzy się w i tak skomplikowanym życiu Laureen.
Akcja powieści jest niesamowicie dynamiczna i tak wiele się tu dzieje, że ciężko złapać oddech.
Nie wiadomo kto jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem. Laureen nie wie komu może zaufać, jednocześnie próbując znaleźć sposób na uratowanie bliskich.
Spotykamy dobrze znanych nam z poprzedniego tomu bohaterów, ale pojawia się też kilka nowych postaci, które wg mnie są wyjątkowo ciekawe. Zwłaszcza ich motywy, które póki co nie są jasne wydawały mi się mocno intrygujące.
W powieści jest jeden wątek główny, ale i sporo wątków pobocznych, które jednak – jak można się łatwo domyślić – odgrywają swoją rolę w fabule, nie są tylko „zapychaczem”.
Jest wiele ciekawych zwrotów akcji, są też takie, które mnie mocno zaskoczyły, bo serio się nie spodziewałam takiego rozwiązania.

Jeśli chodzi o bohaterów, to podoba mi się rozwój Laureen, to jak się zmienia pod wpływem tego co się dookoła niej dzieje. Widać, że nie jest jej lekko, a obojętność Sigarra nie wpływa na nią zbyt dobrze.
Ciekawą postacią jest również Ladysław. Jego działania nie są do końca klarowne, jego motywy nie są jasne, uważam że ta postać jeszcze wiele namiesza w kolejnym tomie.
Sigarr wydawał mi się w tym tomie jakby mniej widoczny, choć w fabule wcale nie jest go jakoś mało. Oddał trochę uwagi dla Silimira, co wprowadziło sporo ożywienia w jego relacje z Laureen. Czy to dla mnie plus? Ciężko mi powiedzieć, mam nadzieję, że nie wyklaruje się tu żaden trójkąt miłosny, bo jest to dla mnie motyw, którego nienawidzę z mocą tysiąca słońc.
Więc kochana Autorko – bardzo proszę, tylko bez takich…

Podobały mi się opisy walk, podobały mi się opisy miejsc, w których znajdowała się Laureen. Razem z nią odkrywałam Daenion, z pozostałymi Zaprzysiężonymi miałam szansę poznać inne miejsca. Autorka opisywała je bardzo plastycznie i obrazowo.
Zresztą widać, że Alicja Wlazło się rozwija, szkoli swój warsztat i styl. Książka jest dobrze napisana, czytało mi się ją z przyjemnością.
Wszystkie wydarzenia się ze sobą płynnie łączą. Fabuła jest spójna, akcja wartka i zaskakująca.
„Iskra” to naprawdę dobra kontynuacja Mroku i jestem niezwykle ciekawa, co się wydarzy w kolejnym tomie. Mam nadzieję, że na jego premierę nie będę musiała czekać kolejnych dwóch lat (tak, to przytyk wobec wydawnictwa, nie czekajcie tak długo z premierami kolejnych tomów!), bo tom drugi zakończył się w takim momencie, że ho ho!

Cieszę się, że dawno temu Mrok wpadła w moje ręce. Alicja Wlazło ma niewątpliwy talent i potrafi pisać fascynujące historie. Potrafi zaskoczyć, zaintrygować, wciągnąć do ciekawie wykreowanego przez siebie świata.
Jeśli nie znacie jeszcze cyklu Zaprzysiężeni, to zachęcam do nadrobienia zaległości. To naprawdę dobra lektura.
Polecam.


wtorek, 1 maja 2018

"Mrok" Alicja Wlazło. Pierwszy tom cyklu Zaprzysiężeni

„Mrok” autorstwa Alicji Wlazło, to pierwszy tom cyklu Zaprzysiężeni.  Jednocześnie – co trzeba podkreślić
– jest to debiut literacki autorki.
Powieść opowiada o Laureen, która ma w życiu  wszystko czego pragnęła, kochającego męża, wspaniałą córkę i satysfakcjonującą pracę fotografa.  W trudnych chwilach wspiera ją wierna przyjaciółka Tessa.
Pozornie więc jej życie jest idealne, choć już od początku można zauważyć, że skrywa tajemnicę swojego pochodzenia, o której wie jedynie jej przyjaciółka.
Pewnego dnia  spotyka ją olbrzymia tragedia, a w tym samym czasie w jej życiu pojawia się tajemniczy Sigarr, a na nadgarstku bransoleta, której nie jest w stanie zdjąć.
To wtedy dowiaduje się o Zaprzysiężonych i Potępionych i ich odwiecznej walce. Walce, do której zostanie zmuszona w obronie wszystkiego co kocha.

Akcja powieści rozpoczyna się dość spokojnie, autorka przedstawia czytelnikowi główną bohaterkę, jej dotychczasowe życie, nadzieje i wątpliwości.
To fajny sposób, aby czytelnik ją polubił i był ciekawy co się wydarzy dalej. Początek powieści nie sugeruje zresztą tego, co się pojawi w kolejnych rozdziałach. Gdybym nie wiedziała, że to powieść z gatunku fantastyki, to byłabym pewne, że to historia młodej kobiety uwikłanej w toksyczny romans.
Na szczęście niedługo czekamy na pojawienie się wątków fantasy. Na scenę wkraczają Zaprzysiężeni, a akcja nabiera niesamowitego tempa, pojawia się magia, nowe wątki i tajemnice, które w tym tomie oczywiście nie doczekują się rozwikłania.

Jeśli chodzi o bohaterów, to prócz tych głównych, czyli Laureen i Sigarra, pojawia się sporo postaci drugoplanowych, które nie znikają po kilku rozdziałach, ale towarzyszą naszej dwójce przez cała powieść. Dodatkowo autorka wplata kilka retrospekcji z przeszłości niektórych Zaprzysiężonych oraz wrzuca kilka wątków nowych postaci, które jak się okaże na końcu, staną się ważnym elementem w kolejnych tomach (jak się domyślam).
Narracja jest pierwszoosobowa z punktu widzenia Laureen i Sigarra, ale pojawiają się również rozdziały, gdzie narratorem są inni bohaterowie. I szczerze mówiąc, właśnie to powodowało pewien „bałagan” i można się było początkowo pogubić, kto w danej chwili jest narratorem.
I tu pojawia się mój chyba jedyny poważny zarzut względem tej powieści, jest nim ogromny narracyjny chaos. Skakanie od wątku do wątku, od jednego bohatera do kolejnego, do tego wtrącane retrospekcje – to wszystko potrafi chwilami zmęczyć i skołować. Odnosiłam przez to wrażenie, że fabuła jest trochę niespójna.
Ale wiecie co? Mimo to czytałam dalej, bo byłam ogromnie ciekawa co tam się wydarzy, jak rozwinie się akcja i jakie tajemnice skrywa Laureen.
Nie potrafiłam odłożyć tej książki, przerwać czytania i dać sobie spokój.
Bo fabuła jest naprawdę ciekawa i wciągająca, a pomysł nieszablonowy i intrygujący. Para głównych bohaterów wzbudza ciekawość i sympatię, pomimo swoich wad, których nie są pozbawieni.

Co również zasługuje na pochwałę, to styl autorki. Alicja Wlazło pisze dobrze i zgrabnie. Jej lekkie pióro i obrazowy styl sprawiają, że czytelnik nie ma problemów z wyobrażeniem sobie wykreowanego przez nią świata, a opisy magii są naprawdę bardzo plastyczne.
Było kilka momentów, gdy pewne  rozwiązanie były dla mnie nielogiczne, a jedno czy dwa wydarzenia potraktowane trochę za bardzo po macoszemu, ale ogólny rozrachunek wychodzi u mnie zdecydowanie na plus.
Atrakcyjności powieści dodaje kilka zaskakujących zwrotów akcji  i strzępy informacji, które sugerują co może skrywać przeszłość niektórych bohaterów.
Mimo pewnych – w moich oczach – niedociągnięć – debiut Alicji Wlazło uważam za udany, a na kolejny tom zdecydowanie czekam i chętnie go przeczytam.  Autorka ma bardzo fajny pomysł na fabułę i ciekawi mnie w jakim kierunku potoczy się akcja.
Mam kilka swoich tropów, choć podejrzewam, że większość z nich okaże się jednak nietrafiona.

Ciężko mi jednoznacznie ocenić tą powieść, ale uważam, że jak na debiut wypada ona bardzo dobrze, a niezaprzeczalny talent autorki sprawi, że każdy kolejny tom będzie zdecydowanie lepszy.
Liczę na to, że nie będę musiała zbyt długo czekać na kontynuację Mroku, bo książka kończy się w takim momencie, że moja ciekawość osiągnęła wysoki poziom, a do osób cierpliwych raczej nie należę.
Cieszę się, że trafiłam na tą powieść i na jej autorkę. Uważam, że to kolejna autorka, która dopiero pokaże na co ją stać.