Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romantasy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2025

"Aż po świt" Agata Franczak

 Tak, wiem. Dawno mnie tu nie było. I nie dlatego, że nie chciałam, ale życie tak pędziło, że zwyczajnie


brakowało mi chwili na złapanie oddechu. 
Dziś chciałam napisać o książce, której...autorką jestem ja.

Dokładnie. Ja. Wciąż mnie to zaskakuje i oszałamia.

W sylwestra 2023 dowiedziałam się, że zostałam  jedną z dziewięciu laureatek konkursu literackiego Wydawnictwa Inanna. 
We wrześniu 2024 ukazał się ebook mojej powieści, a 29 stycznia wersja papierowa. 

O czym jest Aż po świt? To romantasy, z akcją we współczesnym świecie. Takie trochę urban romantasy.
Natan, główny bohater, jest hulaką, playboyem i generalnie marnuje swoje życie. I w pewnej chwili ma już tego dość. Postanawia to zmienić. Ale gdy zaczyna faktycznie to robić, zostaje trafiony zabójczym zaklęciem, które powoli pozbawia go życia.
Przypadek sprawia, że na jego drodze pojawia się Mag. A Natan postanawia szantażem zmusić go do uleczenie go z zaklęcia. Niestety moc Maga jest chaotyczna, niestabilna i jego miejsca zajmuje Gaja, jego córka.
To ona będzie robić wszystko, aby ochronić ojca i uleczyć Natana. Ale nie tylko zaklęcie zagraża Natanowi i Gai. Są także duchy z przeszłości jej ojca i mroczna magia, które staną na ich drodze. 
Pomiędzy Natanem i Gają zacznie rozkwitać uczucie, które na zawsze zmieni ich życie.


Jakie tropy znajdziecie w Aż po świt?

- Vibe Pięknej i Bestii
- Przeznaczenie
- Wymuszona bliskość
- Fascynacja od pierwszego wejrzenia


Za cudowną okładkę odpowiada Ewelina Nawara.

Mam nadzieję, że dacie mojej powieści szansę i sięgniecie po "Aż po świt"


czwartek, 25 stycznia 2024

"Slaying the Vampire Conqueror" Carissa Broadbent

 Rok 2023 zakończyłam drugim tomem serii Crowns of Nyaxia Carissa


Broadbent,  a 2024 rozpoczęłam osadzoną w tym świecie samodzielną powieścią "Slaying the Vampire Conqueror" tej autorki. To niezależna powieść, z całkiem innymi postaciami i rozgrywająca się w innym miejscu, w tym samym świecie.

Głównymi postaciami są tu wampir Atrius, który najeżdża tereny, gdzie żyje należąca do zgromadzenia (coś na kształt zakonu) Arachessen (które czci boginię Acaeję)  -  Sylina. On bez zawahania zdobywa kolejne miasta, ona dostaje misję zinfiltrowania wampira i zdobycia informacji, a następnie zabicia go. Sylinie udaje się dostać do obozu wroga i zaczyna realizować swój plan. Ale jak to bywa, z czasem okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak mogło się wydawać, a wróg nie zawsze okazuje się wrogiem.

Na fali zachwytu nad Crowns of Nyaxia i w oczekiwaniu na kolejne tomy serii, rzuciłam się na tą powieść, jak przysłowiowy Reksio na szynkę 😉

Najbardziej zaciekawiła mnie główna bohaterka, która jest niewidoma. Jest sprawnym zabójcą, świetną wojowniczką, posiada pewien rodzaj magii, dzięki któremu"widzi" w pewien sposób. Byłam ciekawa tego, jak pokieruje nią autorka i muszę przyznać, że podobał mi się sposób jej nakreślenia. 

Również Atrius nie jest "typowym" krwiopijcą, jego postać to nie tylko siła i wampirze moce. To skomplikowany charakter, z jednej strony bezlitosny zabójca, z drugiej strony mężczyzna z trudną przeszłością i jednym celem. Spotkanie jego i Syliny to  prawdziwa mieszanka wybuchowa i świetnie poprowadzone enemies to lovers. I chcę to podkreślić, że tutaj faktycznie mamy rozłożoną w czasie ścieżkę od wrogów do kochanków, a nie skróconą wersję na dwie strony 😉

Akcja jest bardzo dynamiczna, naprawdę wiele się tu dzieje i jest kilka wydarzeń, które wprawiają w totalne zaskoczenie. 

Strasznie mi się podobała ta historia ❤ 

Do tego - z racji, że to romantasy - wątek miłosny jest w idealnej równowadze z fabułą, akcją i pobocznymi wątkami. Naprawdę, ta książka to jedna z lepszych jakie czytałam w ostatnim czasie i jestem nią prawdziwie oczarowana. Aż żałuję, że to jednotomówka, bo chętnie poczytałabym jeszcze o głównych bohaterach. Liczę, że pojawią się w którymś z kolejnych tomów Crowns of Nyaxia 😉

I że polski wydawca, również i tą powieść wyda.

piątek, 19 stycznia 2024

Jeźdźcy Apokalipsy" Laura Thalassa

 "Jeźdźcy Apokalipsy" Laura Thalassa 


Pierwszy tom serii wydany w PL w 2019 roku i zaraz potem... porzucony. 

Zaraza (czyli Pestilence) to była pierwsza tego typu książka z takim bohaterem, który w sumie jest tym złym, a i tak finalnie zdobywa serce swojej wybranki i zasługuje na odkupienie. I ludzie, nie oszukujmy się, on tam wyczynia straszne rzeczy, a do tego dziesiątkuje ludzi ;) I co? No i podobało mi się :D

Potem, gdy się okazało, że wydawnictwo Filia olewa dalsze tomy, odpuściłam nękanie ich zapytaniami i położyłam przysłowiowy krzyżyk na serii. 

Ale w ubiegłym roku postanowiłam wrócić do nauki angielskiego (o czym pisałam kilka razy) i nagle otworzyło mi się okienko na kolejne książki z tego cyklu.

Jako drugi pojawia się Wojna (War) i od razu kradnie moje serce. Żeby nie było złudzeń, jest dokładnie taki, jak można się po Wojnie spodziewać. Jest krwawo, brutalnie i bezkompromisowo. I jest oczywiście kobieta, które wkracza w jego "życie" i je zmienia. Byłam zaskoczona jak "miękki" przy niej staje się Wojna i jak fajnie autorka ich relację opisała. Drugi tom bardzo mnie usatysfakcjonował i od razu sięgnęłam pod tom trzeci.

Głód (Famine), to część, do której miałam wiele obaw i byłam przekonana, że mi się nie spodoba. I początek rzeczywiście nie był łatwy, ale potem, jakoś tak nagle, wszystko się tak poskładało, że nie mogłam się od książki oderwać. Początkowo postać Any mocno mnie zaskoczyła i nie wiedziałam co wobec niej czuję. Ale finalnie okazało się, że była idealna dla tego chyba najbardziej sadystycznego i niestabilnego z Jeźdźców. Co więcej, w tym tomie jest sporo fajnego humoru i sarkazmu w wydaniu Głodu i naprawdę wiele razy śmiałam się głośno z tego, co on wygadywał :D Finalnie jestem bardzo zadowolona z tej części i Głód skradł moje serce. I fakt, że został w sumie cały czas takim samym sku*m, którego trzymała w ryzach Ana podobał mi się najbardziej. 

I wreszcie tom finalny, czyli Śmierć (Death) - tom na który czekałam najmocniej. Uwielbiam Śmierć jako postać w literaturze. I miałam oczywiście swoje oczekiwania. A co się stało? Otóż było totalnie inaczej niż myślałam i to było piękne. Autorka wspaniale opisała Śmierć jako postać, jego motywacje, jego decyzje i to jak postępował. Jak jednocześnie był zimny i opanowany oraz miękki i samotny. Jestem oczarowana tym tomem, a relacja Śmierci z Lazarus jest naprawdę piękna. Oczywiście i tutaj mamy przemoc, zabijanie całych miast i równanie ich z ziemią, ale jednocześnie jest też coś więcej, co sprawia, że ten tom wydaje się być bardziej poważny, dojrzalszy.

Świetnie spina też losy wszystkich czterech braci (Głód wciąż jest sobą ;) ) i ładnie oraz wzruszająco je kończy. 

Cała seria mocno zapadła mi w serce, ale trzeba pamiętać jaki to gatunek, że jest tu sporo seksu, jest przemoc, różnego rodzaju traumy i potraktować to trochę z przymrużeniem oka. A wtedy historia Jeźdźców Apokalipsy i ich odkupienia staje się czystą przyjemnością.