wtorek, 15 grudnia 2015

"Przypadki Callie i Kaydena" Młodzi ludzie, stare demony…






                                        Po kilku nieudanych próbach przeczytania książki z gatunku New Adult, postanowiłam nie sięgać więcej po tego typu książki.
Uznałam, że jestem już na nie za stara. 
Okazało się, że się myliłam. Sprawiła to książka Tak Blisko Tammary Webber…
Ale dziś nie o tej książce chcę opowiedzieć.

Niespodziewanie kilka dni temu wpadła w moje ręce, wyjątkowo niepozornie zatytułowana książka Przypadki Callie i Kaydena, którą  napisała Jessica Sorensen.
Przyznam szczerze, że zaciekawił mnie tytuł.
No bo co może się kryć pod takim tytułem? Dałam się skusić i postanowiłam przeczytać.

Książka jest lichej postury, tzn. jest krótka. 
Zaczyna się dość niepozornie. Młoda dziewczyna, uznawana za dziwaczkę, na polecenie matki idzie do domu ich znajomych u których odbywa się impreza na zakończenie liceum ich syna, aby poinformować swojego brata, że ma wracać do domu. 
Podczas wykonywania tego zadania jest świadkiem, gdy ojciec bije swojego syna. I to nie żadne tam szturchańce. Leje go tak, jakby chciał zabić.
Callie mimo strachu postanawia zainterweniować, dzięki czemu Kayden (bo to on jest ofiarą brutalności swego ojca) mimo ran, wychodzi z tego starcia cało.

Mija trochę czasu, Callie wyjeżdża na pierwszy rok college’u, na którym spotyka ni mniej ni więcej, a Kaydena.
Okazuje się, że on również studiuje na tej samej uczelni. 
Chłopak początkowo jej nie poznaje, ale już za chwilę postanawia podziękować dziewczynie za okazaną mu niedawno pomoc.
I tak to się zaczyna.

Brzmi jak zwykły romans dla młodzieży? Niewątpliwie ta książka nim jest.
Ale ponadto autorka podjęła próbę zmierzenia się z bardzo poważnym tematem, jakim jest gwałt na dziecku i ogromna przemoc w rodzinie.
Bo Callie podobnie jak Kaden, skrywa wyniszczający ją sekret – została zgwałcona w wieku 12 lat, a jedyną osoba, której się z tego zwierzyła jest jej przyjaciel Seth. 

Czy Jessice Sorensen udało się podźwignąć ten temat? Uważam, że tak. W sposób przyswajalny dla młodych czytelników, ale mimo wszystko poważnie traktujący problemy dwójki głównych bohaterów.
Klimat książki, pomimo, że głównym wątkiem jest rodzące się pomiędzy Callie i Kaydenem uczucie, wcale nie jest lekki.
Autorka dobrze przedstawia dręczące młodych ludzi demony. Ich lęki, strach, obawy, poczucie ogromnej krzywdy, która stała się ich udziałem. Jednocześnie sprawnie nakreśla ich wewnętrzną walkę z poczuciem winy, samooskarżaniem się i niepewnością, czy zasłużyli na uczucie miłości, którego doświadczają.

Jessica Sorensen ma lekkie pióro. Książkę czyta się szybko, tym bardziej, że jest dość krótka.
Czułam żal, gdy myślałam o tym, ilu młodym ludziom, startującym dopiero w dorosłe życie, towarzyszy taki bagaż złych doświadczeń. Gdy to co dla ich rówieśników jest normalne i radosne, dla nich jest ogromna próbą.
Dobrze pokazana jest powierzchowność i pozorna rodzinna idylla, pod która skrywane są mroczne tajemnice.
Plusem są również ciekawe postacie drugoplanowe, którym autorka poświęca kolejne swoje książki.
Również dalsze losy Callie i Kaydena możemy poznać w kolejnej książce. Zwłaszcza, że zakończenie tej jest otwarte.
Czy po nią sięgnę? Możliwe.Zaciekawiły mnie koleje życiowe bohaterów tej książki i choć podejrzewam, że historia Callie i Kaydena zakończy się happy endem, to w sumie dlaczego mam go sobie odmawiać?


*zdjęcie pochodzi ze strony   www.lubimyczytac.pl






4 komentarze:

  1. O tej książce nie słyszałam jeszcze negatywnej opinii...
    ... A Twoja jeszcze bardziej mnie przekonała, więc "Przypadki" leżą juz na mojej półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka pozytywnie mnie zaskoczyła, mimo że to literatura skierowana typowo do młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i przeczytałam. Schemat jak w "Hopeless" (w sumie nie wiem, co było pierwsze, więc nie oskarżam xD), nieco za dużo scen 18+, ale poza tym godna polecenia ;)

      Usuń
    2. W Hopless trochę raziły mnie niektóre rozwiązania. Ciężko było uwierzyć, że w XXI wieku ktoś nie ma komórki czy nie korzysta z internetu, zwłaszcza młoda osoba ciekawa świata. Może dlatego "Przypadki..." bardziej do mnie przemówiły. Co do scen 18+ to zauważyłam, że teraz są wszędzie i to zazwyczaj w nadmiarze.

      Usuń